POGODA

Reklama

Wydarzenia

iswinoujscie.pl • Niedziela [18.10.2015, 13:14:30] • Świnoujście

„Grecja jest dla mnie jak żona, Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

„Grecja jest dla mnie jak żona,  Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

fot. Sławomir Ryfczyński

Jarosław Molenda jest podróżnikiem, pisarzem i publicystą, który w podróżowaniu odnalazł receptę na szczęśliwe życie. Poznawanie nowych kultur, regionów, obyczajów i historii stanowi dla niego inspirację - jest nie tylko globtroterem, ale uznanym pisarzem. Odwiedził cztery kontynenty i kilkadziesiąt krajów w różnych rejonach świata, ale wciąż wraca do Świnoujścia – miasta, w którym się wychował, choć jeszcze go nie opisał. Jak wyglądały pierwsze doświadczenia i wyprawy, skąd czerpie pomysły na kolejne książki, o czym pisze? – fascynująca opowieść miłośnika przygody i książki.

„Od początku jestem głodny świata”
Urodził się w Pobiedziskach pod Poznaniem, w wieku 2 lat wraz z rodzicami przyjechał do Świnoujścia, tu się wychował, skończył szkołę średnią. Choć studiował w Poznaniu, kilka lat mieszkał pod Wawelem, czuje się związany z Pomorzem Zachodnim, kibicuje Pogoni Szczecin, a nie Lechowi Poznań czy Wiśle. Mówi o sobie, że był normalnym dzieckiem, kopał piłkę, ale zawsze był ciekawy świata. W tamtych czasach (lata 70.) nie miał zbyt wielu rozrywek, więc jego pasją stało się czytanie. Szczególnie zainteresowała go podróżniczo-przygodowa seria Alfreda Szklarskiego o Tomku Wilmowskim z ciekawymi opisami i ilustracjami. Najbardziej fascynujący okazał się rysunek Machu Picchu - podziałał na wyobraźnię młodego czytelnika na tyle mocno, że zapragnął zobaczyć tajemnicze miasto Inków. Marzenie spełniło się 20 lat później podczas wyprawy do Peru. Mimo że widział wiele wspaniałych miejsc, Molenda wracał do Machu Picchu kilka razy, bo według niego to miasto magiczne, emanuje mistycyzmem, no i jest świadectwem geniuszu architektonicznego Inków.

„Grecja jest dla mnie jak żona,  Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

fot. Archiwum autora

„Jak to wszystko się zaczęło, czyli takie sobie początki”
Jarosław Molenda ukończył filologię klasyczną na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Wciąż marzył o podróżach… Pierwszy raz szansa wyjazdu za granicę pojawiła się tuż po studiach, gdy miał pojechać na wymianę uczelnianą do Salonik, by tam przez 5 lat studiować język nowogrecki. Po powrocie wiązałoby się to z otwarciem swojej katedry na UAM. Tak się jednak nie stało, było to jeszcze przed Okrągłym Stołem w roku 1989, starania o paszport wiązały się z podpisaniem „lojalki”. Molenda jej nie podpisał - i nie wyjechał. Wyjechało 5 osób, on jeden nie. Rozczarowany stwierdził, że ma dość kariery naukowej i przeniósł się do Krakowa, gdzie został współwłaścicielem największej hurtowni książek w Małopolsce. Jak sam mówi, to był bardzo intratny biznes. Po pewnym czasie hurtownia przestała mu wystarczać, chciał nie tylko sprzedawać, ale i wydawać książki. Z tego powodu rozstał się ze wspólnikiem, ale nie miał pieniędzy na otwarcie wymarzonego własnego wydawnictwa, dlatego zaczął pracować z ojcem – prowadził salon gier zręcznościowych w Krakowie, w sezonie zaś na świnoujskiej promenadzie. Duża konkurencja sprawiła jednak, że prowadzenie salonu gier Krakowie nie opłacało się, więc zaczął pracę w wydawnictwie. Odtąd kariera nabrała nieco szybszego tempa – gdy dostrzeżono, że jego korekty są bezbłędne, zaproponowano awans, stałą pracę, udziały procentowe w dochodach. Jednak to splotło się z rozwodem, po którym nastąpił powrót do Świnoujścia i znów salony gier prowadzone przez następne 11 lat.

„Przeczytaj tysiąc cudzych stron, zanim napiszesz jedną własną”
W pewnym momencie Molenda stwierdził, że życie ucieka, zbliża się „czterdziestka”. Duże wpływ na dalsze decyzje miało dla niego spotkanie z przyjacielem z czasów hurtowni książek, który zaproponował, by opisał swoje podróże. I to chyba zapoczątkowało przygodę z pisaniem. Jak sam mówi, zawsze przed wyprawą obiera sobie motyw przewodni, cel, swoim mottem uczynił słowa znakomitego publicysty - Ryszarda Kapuścińskiego: „Przeczytaj tysiąc cudzych stron, zanim napiszesz jedną własną”. Dlatego na każdą wyprawę Jarosław Molenda jedzie dobrze przygotowany i lubi konfrontować to, co ktoś inny już opisał.

„W poszukiwaniu zaginionej Atlantydy”
Pierwszą dalszą podróż - na Kretę - odbył w wieku 26 lat. Już będąc na 3. roku studiów napisał pracę magisterską na temat Atlantydy, potem materiały zgromadzone do pracy „przerobił” na książkę popularnonaukową, jednocześnie zapragnął zobaczyć miejsca, o których pisał. Wyruszył więc śladem Atlantydy opisanej przez Platona i … zakochał się w kulturze i kuchni śródziemnomorskiej. Na przyszły rok wyprawa do Egiptu, bo tam wiodły ślady Atlantów. W Muzeum Kairskim, ujrzawszy mumię Ramzesa II, podróżnik zafascynował się mumifikacją i zaczął zbierać materiały do drugiej książki.

„Grecja jest dla mnie jak żona,  Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

fot. Archiwum autora

„Podróże tropem mumii”
Tropy zawiodły go na cztery kontynenty. W Ameryce Południowej na pustyni trzymał mumię w rękach. Idąc śladem spreparowanych ciał ,Molenda odkrył, że i w Polsce istniał zwyczaj balsamowania władców i dowódców. Gdy zaczął drążyć temat, okazało się, że jest tak wiele polskich mumii, że powstała książka „Tajemnice polskich grobowców”. Ale zanim ukazała się ta książka, w księgarniach pojawił się „Poczet odkrywców i zdobywców Ameryki Łacińskiej” – trzecia (choć wydana jako druga) książka Jarosława Molendy w dorobku. Jak wyznaje, zakochał się w tym regionie świata – oprócz Grecji, która jest dla niego jak żona, wie, czego po niej się spodziewać, świetnie się tam czuje. Natomiast Ameryka jest jak kochanka – wciąż zaskakuje, fascynuje, jest nieprzewidywalna, egzotyczna.

„Dopisz parę roślin i masz książkę”
Jako wytrawny literat, Jarosław Molenda wciąż rozwija swój pisarski warsztat. Zauważył, że odejście od stylu naukowego podoba się czytelnikom. „Zaproponowałem naczelnemu miesięcznika «Żyj długo» tekst o kawie, który spodobał się, więc napisałem jeszcze artykuły m.in. o cynamonie, oliwie, herbacie. Wtedy usłyszałem „Wiesz co, jeśli dopiszesz kilka innych roślin, masz praktycznie gotową książkę”. Tak narodziły się „Rośliny, które zmieniły świat”. Ich kontynuacją jest dwudziesta książka na koncie świnoujskiego autora nosząca tytuł „Rośliny, które udomowiły człowieka”. Podróże tropem ciekawych dla człowieka roślin zawiodły globtrotera m.in. do Maroka, Portugalii czy Meksyku, a także na Sri Lankę i Dominikanę. Według autora jest to jego najlepsza książka o roślinach (a ma ich już dwie w dorobku). W styczniu przyszłego roku powinna ukazać się „Historia używek” - o marihuanie, betelu, konopiach, tytoniu oraz innych używkach i środkach halucynogennych.

„Grecja jest dla mnie jak żona,  Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

fot. Archiwum autora

„Pomysły na książki przychodzą same”
Jarosław Molenda ma kilka książek częściowo gotowych, po każdej podróży dopisuje kolejne rozdziały, aż uznaje, że opracowanie jest gotowe. Pomysły na książki przychodzą same – inspiracje czerpie nie tylko z miejsc, które odwiedza i z rozmów z ludźmi, którzy je zamieszkują, ale także z… kina. Przez przypadek powstała kolejna jego książka - „Panama 1671”, zainspirowana filmem „Piraci z Karaibów”. Mówi: „Jestem ciekawski, chciałem wiedzieć, jak naprawdę było z tymi piratami. poleciałem na Karaiby, nie znalazłem pirackich skarbów, ale napisałem książkę”. Druga pozycja historyczna została zainspirowana z kolei filmem „Misja”, którego fabuła toczy się w XVIII wieku. Obraz przedstawia misje jezuickie, które cieszyły się złą sławą, a Molenda chciał poznać prawdę - i tak powstały „Wojny guarańskie 1628- 1756”.

„5 lat jeździłem za Kolumbem”
Pewnego razu na greckiej wyspie Chios pokazano mu dom, w którym podobno urodził się Kolumb. Wdrążając się w temat, odkrył, że Genua, uchodząca za rodzinne miasto Kolumba, nie jest nim naprawdę, kroniki tego miasta z XVI wieku nie wymieniają nawet jego nazwiska. Nawet jego syn nie potrafił dowieść pochodzenia ojca, który zmienił nazwisko. Molenda opisał to w swojej kolejnej książce „Kolumb, syn bizantyjskiego szlachcica z wyspy Chios” (premiera na wiosnę). Zbierając do niej materiały przez 5 lat odwiedzał miejsca, w których bywał Kolumb. Ostatecznie ustalił, że Kolumb po ojcu był pół Grekiem, po matce pół Hiszpanem. A mylne utożsamianie go z Genuą wzięło się stąd, że w czasach Kolumba Chios należała do Republiki Genui. Do dzisiaj nad drzwiami niektórych domów na tej wyspie widnieje nazwisko KOLOMBOS.

„Grecja jest dla mnie jak żona,  Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

fot. Archiwum autora

„Nie wierzę, że Ameryka przed Kolumbem była nieznana”
Dwie pozycje: „Prekolumbijscy żeglarze i odkrywcy Ameryki” i „Zakazana historia odkrycia Ameryki” przekonują najlepiej, iż autor nie wierzy, że Ameryka była nieznana przed Kolumbem. Na dowód tego opowiada: „W Pompejach znaleziono mozaikę z przełomu er, na której widniej ananas. Skąd się wziął w starożytnym Rzymie wizerunek ananasa – owocu, który pochodzi z Ameryki Południowej? Jak na 1500 lat przed Kolumbem trafił do Italii? Musiały istnieć kontakty między Starym a Nowym Światem. Wśród Indian krążą legendy o białym człowieku z brodą przybyłym ze wschodu - Indianie nie mają zarostu, a zachowały się wizerunki przedstawiające takich ludzi. Na Jukatanie ponad trzy tysiące lat temu kwitła cywilizacja Olmeków - słynąca z rzeźb olbrzymich głów , przy czym niektóre mają rysy murzyńskie. Przebadano materiał kostny, który tam się zachował i nie ma wątpliwości, że to rasa czarna”. To nie jedyne dowody, że dochodziło do mniej lub bardziej sporadycznych rejsów przez Atlantyk na długo przed Kolumbem.

„Sprowadzam historię do rozmiarów człowieka”

W pewnym momencie zauważył ,że jego „mądre książki” nie są proste w odbiorze - przyjaciel dobrnął zaledwie do 30. strony… Wtedy zrozumiał, że trzeba pisać prościej, jaśniej, nie epatować datami, dlatego najnowsze pozycje bardzo różnią się od wczesnych, są dialogi, wzorem tegorocznej Noblistki w dziedzinie literatury stara się „sprowadzać historię do rozmiarów człowieka”. Czytelnik podczas lektury nie może się pogubić ani – broń Boże – znudzić, dlatego autor powinien pisać tak, by trafić do przeciętnego odbiorcy”. W porównaniu do pierwszych książek, te obecne osiągają znacznie większe nakłady – wpływ na to miała również zmiana tematyki. Logiczne, że historia Polski cieszy się o wiele większym zainteresowaniem niż dzieje podboju Ameryki Łacińskiej.

„Grecja jest dla mnie jak żona,  Ameryka Południowa jak kochanka”- członek South American Explorers, odkrywca prekolumbijskich ruin - Jarosław Molenda o sobie, swoich książkach, podróżach i pasjach

fot. Marytka Czarnocka

„Dla mnie książka to świętość”
„Nie sądziłem, że zostanę pisarzem, choć chciałem pracować przy książkach. Od najmłodszych lat dużo czytałem, w szkolnej bibliotece szybko zabrakło odpowiednich dla mnie lektur”. Książka dla Jarosława Molendy to świętość, nie lubi zagiętych rogów, podkreśleń – niesmak wywołała redaktorka z egzemplarzem jego książki, pełnym śladów po markerze. Zaproszony ponownie na wywiad – odmówił, choć była to jedna z najpopularniejszych stacji radiowych w Polsce. Nie jest przekonany do ebooków, może dlatego ma w domu 3-4 tysiące książek, które zajmują regały od podłogi po sufit - „Ściany zapakowane mam książkami, tylko okna i drzwi są wolną powierzchnią. Myślę o postawieniu 2 regałów na środku, bo księgozbiór się rozrasta”. Wolny czas poświęca na skandynawskie thrillery, jest to ulubiona rozrywka pisarza. Potrafi szybko czytać, jednak tej umiejętności nie zawdzięcza kursowi, jest samoukiem. To sprawia, że w ciągu dnia może przeczytać albo chociaż pobieżnie przejrzeć 3 - 4 książki. Jak wyznaje, nigdy nie przebrnął przez „Nad Niemnem”, choć potrafił o nim opowiedzieć na egzaminie wstępnym na studia. Kiedyś wysłał maszynopis jednej ze swoich powieści do wydawnictwa Wołoszańskiego, którego żona porównała tekst do… „Nad Niemnem” - ze względu na rozbudowane opisy. „Człowiek , który nie przeczytał «Nad Niemnem», zaczął pisać jak Orzeszkowa - to paradoks historii” – śmieje się Jarosław Molenda i dodaje: „Na szczęście od tego stylu też odszedłem”.

źródło: www.iswinoujscie.pl


komentarzy: 18, skomentuj, drukuj, udostępnij

Twoim Zdaniem

Dodaj Komentarz

Dodając komentarz akceptujesz
Regulamin oraz Politykę prywatności.

Zauważyłeś błąd lub komentarz niezgodny z regulaminem?
 
Oglądasz 1-18 z 18

Gość • Poniedziałek [19.10.2015, 13:31:51] • [IP: 80.245.188.**]

może jakieś podpowiedzi z tych podróży z ameryki łacińskiej czy zawsze hotel i wyjazd zorganizowany

Żona • Poniedziałek [19.10.2015, 13:04:10] • [IP: 80.245.187.**]

Do wiadomości zaniepokojonej pani (?) z wczoraj- żona i córka (a nawet dwie) mają się świetnie :-) Jarek za karę ma szlaban na wywiady :-P

Gość • Poniedziałek [19.10.2015, 10:13:06] • [IP: 145.237.2.***]

Bardzo sympatyczny sąsiad z dołu."

Gość • Poniedziałek [19.10.2015, 07:03:11] • [IP: 93.94.184.***]

Jarek jesteś WIELKI

Gość • Poniedziałek [19.10.2015, 00:04:09] • [IP: 62.69.203.***]

Mamy tu w porcie takiego jednego G...a.Totalnie olewa ludzi chociaż przybył tu z innego kraju, dostał azyl, wikt i opierunek.Nie chcę tu takich azylantów.

Gość • Niedziela [18.10.2015, 23:29:49] • [IP: 92.42.118.*]

Super, tekst na wysokim poziomie. Tylko ile osób go przeczyta i zrozumie? Gratulacje dla autora i powodzenia w dalszych przedsięwzięciach!:)

Gość • Niedziela [18.10.2015, 22:34:22] • [IP: 204.2.36.**]

Pletę trzy po trzy tam coś.

Gość • Niedziela [18.10.2015, 20:22:58] • [IP: 178.238.252.***]

a my podziwiamy te owoce miłości zanurzając się w lekturze

Gość • Niedziela [18.10.2015, 20:20:16] • [IP: 95.129.224.***]

Jakiś mało inteligentny pyta:" TO PO CO TU WRACA?" to ja ci odpowiem, WRACA DO SWOJEGO KOCHANEGO, RODZINNEGO MIASTA BO TĘSKNI JAK TROCHĘ DŁUŻEJ GO TU NIE MA.

Gość • Niedziela [18.10.2015, 19:44:28] • [IP: 80.245.186.***]

Mysle, ze zona i corka zle sie czuja w tym momencie, bo, ktora chciala by byc porownana do Grecji, skoro ma pan takie milosci, po co marnowal pan zycie kobiecie?!Na pewno weselej by bylo wracac do domu, gdzie czeka zona, ktora przytuli, ogrzeje, powie, ze kocha, a tak te sztuczne zony i kochanki naprawde daja panu satysfakcje?!moe wierze!!

Gość • Niedziela [18.10.2015, 19:18:04] • [IP: 31.61.138.***]

Gratuluję panu Jarosławowi Molendzie ksiazki o Krystynie Skarbek... a wiec nie tylko podróze. ..

Gość • Niedziela [18.10.2015, 19:02:00] • [IP: 80.245.188.**]

właśnie o to mi chodziło dzięki fajne historie

Gość • Niedziela [18.10.2015, 16:54:58] • [IP: 80.245.187.**]

A co na to żona pana Molendy? ;-) ta cywilna ?chyba że nie posiada :-))) taka żona jak Grecja to skarb a kochankę jeszcze toleruje, tylko pozazdrościć :-D. Gratulacje i powodzenia panie Jarku.

Gość • Niedziela [18.10.2015, 16:46:08] • [IP: 95.129.224.***]

Pamietam Gostka siedzącego na promenadzie na krześle na zewnątrz salonu gier na przeciwko Gryfu, rozmieniającego kase. Zawsze z ksiazka to fakt. Pamietam salon na Bema (po schodkach) chyba jego starych bo mowilo się do salonu do Molendy idziemy, tam go nie widywałem.

Gość • Niedziela [18.10.2015, 16:37:38] • [IP: 176.6.116.***]

Krótko; powodzenia, sukcesów i dalej tak trzymać, pozdrawiam

Burek • Niedziela [18.10.2015, 15:48:13] • [IP: 31.174.73.***]

No właśnie, jakie to charakterystyczne!, że człowiek w świecie bywały, nigdy nie nazwie Świnoujścia wiochą, zaściankiem, zadupiem. Pan Jarek najwyraźniej dumny jest ze Świnoujścia. I tak trzymać wbrew tym, co nigdy nie wyściubili nosa poza granice miasta. Usiądzie taki buraczysko z ziemniakiem przed kompem i wypisuje bzdety, że mieszkają tu wieśniaki, że wiocha, a cebulak im wtóruje. Słoma z butów sypie się do okoła, ale" my są pany". Biedni ludzie, nigdzie nie byli, nic nie widzieli. Ot co!.

Gość • Niedziela [18.10.2015, 14:19:13] • [IP: 80.245.179.***]

To po co tu wraca??

Gość • Niedziela [18.10.2015, 14:14:57] • [IP: 88.156.233.***]

Nie znam Pana Jarosława Molendy, ale serdecznie gratuluję odniesionych sukcesów. Cieszę się, że w Śwnoujściu żyje Człowiek, który tak intesywnie zaspakaja głód wiedzy o świecie a szczegóły przekazuje potomnym.Sam zajmuję się powieścią i wiem ile pracy wymaga przygotowanie tylko niewielkiego historycznego tła dla moich bohaterów. Pozdrawiam i zacznanam czytać Pana książki. Autor powieści.

Oglądasz 1-18 z 18
■ W piątek 22 czerwca przeprowadzona zostanie kolejna edycja Biegu Świętojańskiego. Zapisy od 19.00, start o 20.00 na Górze Słowiańskiej. Trasa wiedzie do Jeziora Wolgastsee, dwa okrążenia tego jeziora i powrót na G. Słowiańską (12km). Klub Biegacza Jogging zaprasza do wspólnego przywitania lata na sportowo. Do zdobycia liczne trofea (puchary, medale i nagrody rzeczowe) ufundowane przez Agnieszkę Stój ■
■ Uwaga na silne wiatry W związku z zapowiadanym, w najbliższych dniach, silnym wiatrem administratorzy miejskich parków i cmentarzy komunalnych apelują do mieszkańców i gości, aby w tym czasie nie wchodzić do parków, na teren cmentarzy i innych zadrzewionych terenów, gdzie wichura może łamać gałęzie, a nawet przewracać drzewa ■ Nikt nie mógł przewidzieć, że losy zarządu Osiedla Karsibór potoczą się w ten sposób. Z dniem 6. czerwca 2018 roku trzech członków zarządu złożyła rezygnację z pełnionych dotychczas funkcji. Z krótkiego oświadczenia możemy dowiedzieć się że przewodniczący Przemysław Witkowski, wraz z Karoliną Kasperską, która pełniła funkcję skarbnika, oraz członkiem Andrzejem Czarnasem zrezygnowali z dalszego działania w zarządzie osiedla Karsibór ■ Pożar trawy w Przytorze. Do gaszenia pożaru wysłano kilka jednostek gaśniczych. Dym jest widoczny z daleka. Dzisiaj (wtorek) po godzinie 13.00 strażacy zostali powiadomieni o pożarze trawy przy ulicy Pomorskiej. Wysłano kilka jednostek straży. Pożar jest widoczny z kilku kilometrów (z miejscowości Lubin) ■ Kowalski - nowa twarz w muzycznym świecie. Klip do najnowszej piosenki nagrywał w rodzinnym mieście Świnoujściu ■ W ramach obchodów 100-lecia Marynarki Wojennej RP świnoujscy marynarze defilowali już ulicami miasta,i składali wiązanki w miejscach pamięci narodowej. W sobotę zapraszają do portu wojennego, w niedzielę zaprezentują swoje okręty w paradzie na wodach ŚwinyW ramach obchodów 100-lecia Marynarki Wojennej RP świnoujscy marynarze defilowali już ulicami miasta,i składali wiązanki w miejscach pamięci narodowej. W sobotę zapraszają do portu wojennego, w niedzielę zaprezentują swoje okręty w paradzie na wodach Świny ■ „Fake Taxi” w Świnoujściu? Ostrą jazdę młodzieży na tylnym siedzeniu słychać było na całym osiedlu! Okres nastu lat to specyficzny czas, gdy ma się czym, ma się z kim ale nie ma się gdzie. Rozwiązanie tego problemu znalazła młoda para, która urządziła sobie naprawdę ostrą jazdę w samochodzie na jednym z osiedlowych parkingów. Niestety, jak się okazało, głośne krzyki oraz brak przyciemnianych szyb w połączeniu z godzinami szczytu, nie było zbyt dobrym pomysłem... ■ Przytór-Łunowo. Przerwa w dostawie wody. W związku z modernizacją sieci wodociągowej biegnącej pod ulicą Zalewową w najbliższy czwartek 14 czerwca 2018 r. , w godzinach 9.00 – 14.00 nastąpi przerwa w dostawie wody dla ulicy Zalewowej od Sąsiedzkiej do Szmaragdowej oraz ulicy Zarzecze. Zakład Wodociągów i Kanalizacji przeprasza za wszelkie utrudnienia. ■ Gdy nadejdzie śmierć, będziecie czekać jak owce na rzeź. Służby ze strachu nabiorą wody w usta… Jak pokazały ostatnie wydarzenia związane z marynarzem który przed śmiercią krwawił z uszu, nosa oraz wymiotował krwią, służby nie mają planu, na to jak zapewnić bezpieczeństwo mieszkańcom Świnoujścia. Co więcej, podobnie jak z katastrofą w Czarnobylu, służby mają tendencję do trzymają tajemnicy do samego końca i nie informują o najważniejszych aspektach, skazując tym samym nas i nasze rodziny na śmierć. Postanowiliśmy ujawnić, jak działają służby w przypadku zagrożenia życia mieszkańców oraz to, jak niechętnie udzielają informacji na temat zagrożenia na przykładzie zdarzenia z chorym marynarzem ■ Joanna Agatowska w programie Radio Szczecin "Rozmowy pod krawatem" na pytanie redaktora o to czy była wywierana na nią presja ze strony otoczenia prezydenta Żmurkiewicza, aby się zwolniła z OSiR, odpowiedziała, że jej zwolnienie się ma związek z tym, że musi poświęcić dużo czasu na przygotowanie kampanii ■ Wielka awantura na warszowskim „Placu Pigalle”. Zaczęło się od kobiety, skończyło na polsko-ukraińskiej bójce. Podczas interwencji służby zatrzymały 8 mężczyzn narodowości ukraińskiej, zaś pogotowie zabrało do szpitala 5 mieszkańców Warszowa. Poza tym policjanci ze strażą graniczną przetransportowali obywateli Ukrainy na posterunek policji, gdzie odbyło się dokładne sprawdzanie dokumentów i stanu trzeźwości sprawców ■ To był nieprzemyślany chuligański wybryk”-kapitan żaglowca Kruzensztern przeprosił za profanację pomnika Jana Pawła II Kapitan rosyjskiego żaglowca „Kruzensztern” zdecydowanie potępił zachowanie marynarzy, którzy dopuścili się zbeszczeszczenia popiersia Jana Pawła II. Informację ze zdjęciem otrzymanym od czytelnika opublikowaliśmy na portalu iswinoujscie.pl. Kapitan żaglowca z kolei swój list w tej sprawie skierował do „mieszkańców Świnoujścia, obywateli Polski i katolików na całym świecie” ■